Polecane Strony:

ams-zr.pl - biura księgowe Poznań
bi-troll.pl - audyt energetyczny pomorskie
Zapraszamy.
A A A

Dom sędziego

 

 

 

Zaraz po strasznym wypadku w lesie, Edwards wpadł przerażony do mieszkania sędziego i z niezwykłą u niego serdecznością począł wyrażać ojcu Elżuni swą radość z powodu szczęśliwego ocalenia.
- Dziękuję ci, mój Oliwierze - rzekł Temple wzruszony - nie jestem w stanie opowiedzieć ci nawet o tej okropnej scenie, starajmy się o niej zapomnieć! Pójdźmy do Elżuni, Ludwika bowiem już powróciła do ojca.
Oliwier skorzystał chętnie z zaproszenia, z takim zapałem i szczerością okazywał swe współczucie, że Elżunia zdumiona była, a oziębłość jej zupełnie jakoś się rozwiała. Młody człowiek gawędził czas dłuższy z ojcem i córką, następnie oświadczył, że musi pójść do Grantów, aby dowiedzieć się o zdrowie Ludwiki.
Powracając właśnie z tej wizyty, Oliwier spotkał adwokata Lippeta, który mu opowiedział o zatargu Dulitla z Bumpo i zbrojnym oporze wobec władzy. Oliwier ogromnie zaniepokoił się losem swego starego przyjaciela i pośpieszył do domu sędziego, chcąc rozmówić się w tej sprawie. Beniamin oznajmił, że Temple jest zajęty z tym "przeklętym korsarzem" Dulitlem, co to jest i cieślą, i architektem, i jakimś tam urzędnikiem, który w gruncie rzeczy nic nie umie, a tylko zawsze coś niedobrego knuje. Gadatliwy staruszek miał ochotę opowiadać coś jeszcze, ale Oliwier zapytał czy nie mógłby zobaczyć się zaraz z panną Temple w ważnej sprawie.
- Jest w salonie - odrzekł Beniamin. - Powiadam panu ten Bumpo to zacny człek! Ocalił nam panienkę. Może liczyć na moją pomoc na lądzie i na morzu!
- Dziękuję w jego i swoim imieniu - odpowiedział Oliwier, ściskając rękę starego oryginała - możemy kiedyś potrzebować twojej przyjaźni i oznajmimy ci o tym.
Beniamin skłonił się z wielką powagą, po czym otworzył drzwi do salonu.
- Pozwól pani, że zajmę jej chwilę czasu - rzekł Oliwier witając Elżunię, na twarzy której błysło zadowolenie.
- Ach, to pan, panie Edwardsie - odpowiedziała uprzejmie - niechże mi pan opowie jak się czuje Ludwinia po tym strasznym przejściu?
- Bardzo dobrze - odpowiedział Oliwier, zajmując wskazane sobie miejsce. - Dziękowała mi serdecznie za odwiedziny. Mówiliśmy jeszcze o szczegółach wypadku; serce mi się ściskało słysząc to wszystko!
- Przyjaciel pana, Bumpo, został odtąd moim przyjacielem - rzekła Elżunia. - Chciałabym mu choć w części odwdzięczyć się za to, co uczynił dla mnie. Może mi pan zechce służyć dobrą radą?
- Bardzo chętnie - zawołał żywo Oliwier. Otóż może nie jest jeszcze wiadomym pani, że Natty uchybił prawu zabijając jelenia właśnie dziś rano. Byłem też po części wspólnikiem jego winy. Ojciec pani kazał przeszukać jego mieszkanie...
- Wiem, wiem - przerwała Elżunia - jest to formalność, która żadnych złych skutków nie pociągnie za sobą. Odpowiem panu tym samym pytaniem, jakie mi pan zadał niedawno. Czy tak długo przebywając z nami nie mogłeś jeszcze nas poznać?... Sądzi pan, że pozwolimy, aby człowiek, któremu zawdzięczam ocalenie, został wtrącony do więzienia? Wszystko jest już przewidziane i ułożone.

 

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 17 Następna »